Małe Licho i anioł z kamienia - recenzja

W drugiej powieści autorstwa Marty Kisiel skierowanej do najmłodszych, Czytelnicy znów spotkają się z Bożkiem, obecnie już
10-letnim pół-chłopcem, pół-duchem, który wychowuje się w niezwykłym domu, w otoczeniu niesamowitych postaci. Anioł stróż, tytułowe Małe Licho, które poznaliśmy już w pierwszej części, w najnowszym tomie pojawia się niestety dość oszczędnie. Kto polubił kichającego anioła w bamboszkach może poczuć rozczarowanie, ponieważ główne wątki powieści całkowicie go pomijają. Chorujące na ospę Licho zostaje wraz z pozostałą resztą towarzystwa w domu, Bożek natomiast wraz z Tsadkielem i Guciem (im udało się nie złapać wirusa) udają się do dawnej Lichotki, gdzie spędzą nadchodzące ferie.

Małe Licho i anioł z kamienia - recenzjaTsadkiel nie jest postacią, która cieszyła się sympatią w domu Bożętego.  Nazywany Zadkielem, anioł stróż z racji swego dość denerwującego sposobu bycia, spotykał się z częstymi przytykami od domowników. Nie inaczej zachowywał się wobec niego Bożek, który w dodatku miał spędzić z aniołem całe dwa tygodnie. Jednak na drodze chłopca pojawia się mały czort, który jest w komitywie z ciocią Odą, u której chłopiec spędza ferie. Bazyl, bo tak ma na imię, to bardzo zabawny kozioł. Jest przyjacielski, smaży pyszne placki ziemniaczane, a do tego ma zły zgryz i dzięki temu jego wymowa jest rozbrajająca. Mógłby nawet stanąć w szranki o sympatię Czytelników z Małym Lichem i szanse na wygraną miałby sporą. Tym bardziej więc Tasdkiel wypada przy nim mało atrakcyjnie, choć kieruje się troską i dobrymi intencjami. Bożek również zachwycił się czortem, jednocześnie odrzucając i upokarzając anioła. Jak potoczy się historia? Będzie dużo wyrzutów sumienia, ale też humoru i grozy, ciemnych mocy, poświęcenia i poezji romantycznej.

Czy zwycięży dobro?
Kontrast w przedstawianiu czorta jako fajnego kumpla, budzącego sympatię i tolerancyjnego, a Tasadkiela jako marudzącego, konserwatywnego i zero-jedynkowego anioła stróża budzi mieszane uczucia. To co zwykle jest w bajkach symbolem zła, w powieści "Małe Licho i anioł z kamienia" jest niejednoznaczne, dlatego dzieci po przeczytaniu książki będą się zachwycać  Bazylem, a anioł stróż pozostanie w pamięci jako ten zawracający głowę i przynudzający. Czort jak to czort, będzie kusić, ale warto jednak zawsze pozostawać po dobrej stronie mocy i nie dać się zwieść.

Redakcja www.rodzinny-krakow.pl