Jak poprawić samoocenę dziecka

 Jak poprawić samoocenę dzieckaPowszechnie mówi się, że ktoś ma wysoką albo niską samoocenę. Co to znaczy? Samoocena to coś co myślimy o sobie i z czym wchodzimy w relacje z innymi. Człowiek z wysoką samooceną to ten, który wierzy w siebie, zna swoje mocne i słabe strony i umie z nich korzystać. Ten, kto ma niską samoocenę odwrotnie, nie wierzy w siebie, a to w co został wyposażony: zdolności, talenty, predyspozycje, jest według niego niewystarczające.

Są osoby które mają nieadekwatną ocenę siebie, co widać w telewizyjnych show, kiedy np. śpiewa ktoś, kto kompletnie nie ma predyspozycji wokalnych, poczucia rytmu czy wyczucia muzycznego. I odwrotnie, są też ludzie, którzy za mało w siebie wierzą mimo talentu, wiedzy czy umiejętności.

Rodzice chcieliby zapewnić swojemu dziecku wszystko co najlepsze, często też to, czego sami nie mieli. Jedną z takich inwestycji rodzicielskich jest dbałość, by dziecko dobrze myślało o sobie, dobrze funkcjonowało w świecie ludzi i jeszcze potrafiło się tym cieszyć. Jakie są sposoby na to, aby kształtować w dziecku adekwatny obraz samego siebie, wspierać to co dobre?

Wspieranie dziecka

Dziecko od pierwszych chwil życia w jakimś kierunku lepiej się rozwija, w innym zaś nieco gorzej. Widać, że jest sprawne ruchowo, silne, czyli jego strona motoryczna jest mocna. Albo szybko zaczyna mówić, ma łatwość wysławiania się – przeważa strona werbalna. Łatwo nawiązuje kontakty - strona społeczna silna. Dużo rysuje, widać, że to lubi - dominuje strona manualna, może nawet artystyczna.

Bardzo istotna jest częstość i chęci dziecka do podejmowania określonych aktywności oraz łatwość z jaką je realizuje. Rodzice mogą powoli zaobserwować, co ich maluch lubi, „co mu w duszy gra”. Na przykład śpiewa i ciągle prosi o muzykę lub może siedzieć na basenie cały dzień i nie jest znudzone albo bawi się z dziećmi, wymyślając co i raz nową zabawę, majsterkuje, rozkręca i skręca, powtarza zwroty w obcym języku zasłyszane w bajkach, szyje lalkom ubranka itd., itp. To są już określone kierunki zainteresowań, w których dziecko dobrze się czuje. Zadaniem rodzica jest to dostrzec i wesprzeć poprzez dbałość o „narzędzia” do realizacji zainteresowań, wygospodarowanie czasu i przestrzeni, zainteresowanie się tym, czym zajmuje się dziecko. Wspieranie to też nieprzeszkadzanie, by podjęta aktywność wynikała z zainteresowań dziecka, a nie rodzica.

Sztuką rodzicielstwa jest znajomość dziecka, zobaczenie go takim jakie ono jest, a nie takim, jakim my chcemy go widzieć. Jeśli nie chce chodzić na tańce, bo nie lubi tańczyć, to  go nie uszczęśliwiamy na siłę, jeśli boi się zwierząt, to nie będzie jeździć konno. Ważne jest, aby pomóc dziecku szukać tego, co jest dla niego odpowiednie, nie narzucając mu na siłę własnej woli.

Budowanie pewności siebie

Dobrym sposobem jest twórcze eksperymentowanie, jeśli dane zajęcie dziecku nie odpowiada, to może coś innego. Poszukiwanie „miejsca dla siebie” jest cenne, o ile nie zamieni się u naszej pociechy w wybrzydzanie: „tego nie chcę, to jest głupie, tego też nie będę robić”. To poszukiwanie ma zbliżyć nasze dziecko do poznania co mu w sercu gra, co sprawia, że czuje się szczęśliwe i zadowolone z siebie. Rodzic powinien to dostrzec, jeśli chce poznać własne dziecko.

Zasadne wydaje mi się wspomnieć, by nie przeładować dziecka zajęciami dodatkowymi, by miało też czas na nudę, którą samo będzie zarządzać.
Ważne w budowaniu samooceny dziecka jest powierzanie zadań adekwatnych do wieku. Proste obowiązki domowe dają poczucie sprawstwa, sukcesu, pozwalają dobrze o sobie myśleć: „już to potrafię…”, „już umiem…”, „mogę…” to początek budowania samooceny dziecka. Im więcej takich zdań wypowie nasza pociecha, tym lepiej.

Pamiętam czternastoletniego chłopca, który nie potrafił zapalać gazu, bo rodzice bali się go nauczyć albo trzynastolatkę, która nigdy nie była na wycieczce klasowej, bo matka obawiała się ją puścić. To dzieci nieszczęśliwe z powodu „niepełnosprawności”, jaką fundują im rodzice. Nie bać się, ale rozsądnie dodawać odwagi dziecku już od pierwszych lat życia, to inwestycja, która zaprocentuje.

Kinga Bujak-Brodowicz, psycholog-psychterapeuta